25 listopada Stowarzyszenie Empatia organizuje ogólnopolską akcję „Dzień bez futra”, przypominając tym samym o bezsensie i okrucieństwie dotykającym miliony zwierząt, które są hodowane na futra.

Polska jest trzecim na świecie krajem pod względem liczby zwierząt zabijanych na futra. W debacie, która toczy się na temat okrucieństwa wobec zwierząt, jak fermy wpływają na środowisko naturalne i lokalne społeczności, słyszymy głosy samych tuzów przemysłu futrzarskiego. Przekonują oni opinię publiczną o tym, że branża futrzarska generuje wysokie zyski do budżetu państwa, oferuje wiele miejsc pracy, a sama ich działalność nie jest szkodliwa dla środowiska naturalnego.

Odnosząc się do tych argumentów, warto sobie uświadomić, że jako kraj eksportujemy skóry zwierząt, czyli właściwie nie uczestniczymy w produkcji odzieży skórzanej, ani nią nie handlujemy. Na handlu skórami zarabiają przede wszystkim międzynarodowe koncerny z kapitałem amerykańskim, kanadyjskim, holenderskim, duńskim. W Polsce odbywa się zatem najbardziej parszywa i szkodząca część procesu produkcyjnego. Byli pracownicy ferm futrzarskich opisują je jako miejsce pełne cierpienia zwierząt, bezsensownej przemocy. Praca tam, to niekończący się smród, dyskomfort w spożywaniu posiłków, przejmujący ziąb, który powodowany jest sposobem budowy wiat, w których cały czas panuje przeciąg. Ponadto upokarzanie pracowników przez pracodawców jest na porządku dziennym, a zarobki są nieadekwatne do pracy, która odciska niewyobrażalne piętno na psychice. Nie mówiąc już o tym, że jakiekolwiek by one nie były, to pieniądze, które spływają krwią niewinnych, żywych istot. Fermy futrzarskie zatruwają środowisko naturalne. Odchody zwierząt zawierają między innymi fosfor i azot, które przedostając się wraz z opadami i ściekami do pobliskich wód, zakłócając ich naturalne ekosystemy. Do powietrza dostają się tzw. odoranty takie jak amoniak, siarkowodór szkodliwy dla ludzkiego zdrowia.

Na fermach zabija się głównie lisy, jenoty, norki i szynszyle, które żyją ściśnięte w brudnych, absurdalnie małych klatach. Tym samym człowiek pozbawia je możliwości zaspokajania naturalnych potrzeb, wynikających z ich natury. Na porządku dziennym są liczne przypadki samookaleczeń, apatii, chorób psychicznych (stereotypia czyli nieustanne kręcenie się w kółko), wzajemnej agresji oraz zagryzień. Nikt nie przejmuje się rozległymi, ropiejącymi ranami zwierząt, naroślami, deformacjami, czy ślepotą, która generuje kolejne okaleczenia, gdyż zwierzak rani się o ostre brzegi często uszkodzonych klatek. Zarejestrowano przypadki gdzie sami pracownicy bili zwierzęta, rzucali nimi o ścian, czy deptali, gdy te chciały uciec.

Trudno podsumować temat znęcania się nad zwierzętami w imię mody opartej na snobizmie i braku jakiejkolwiek wyobraźni. Żyjemy w czasach gdzie obieg informacji jest niesamowity i tylko zupełny ignorant nie ma pojęcia co stoi za wyrobem futra. A jeżeli wie i nic sobie z tego nie robi, to czy powiedzenie Człowiek, to brzmi dumnie, nie jest przypadkiem kiepskim żartem. Zastanówmy się nad losem zwierząt, ustalmy jakieś priorytety. Mamy wybór, możemy, a nawet powinniśmy odrzucić okrucieństwo w imię niskich pobudek, a takimi z pewnością są chęć bycia glamour oraz imponowania czymś, czego zwyczajnie powinniśmy się wstydzić.

 

Adrianna Jaczewska dla Fundacji FELINEUS