8 czerwca obchodzimy DZIEŃ CYRKU BEZ ZWIERZĄT, który ustanowiła koalicja organizacji pozarządowych prowadząca kampanię „Cyrk bez zwierząt”. Jej celem jest wprowadzenie prawnego zakazu wykorzystywania zwierząt w cyrkach na terenie całej Polski.

Od wielu lat aktywiści z całego świata protestują przeciwko wykorzystywaniu zwierząt w cyrkach. W wielu państwach udało się wprowadzić całkowity zakaz takich praktyk (np. Finlandia, Wielka Brytania, Austria) lub częściowe ograniczenia prawne, również w naszym kraju (np. Słupsk, Warszawa, Bielsko-Biała)

cyrk_bez(2)

W Polsce działa kilkanaście cyrków, które do przedstawień wykorzystują m in. tygrysy, słonie, wielbłądy, lwy, konie. Jak wygląda codzienność tych zwierząt ? W jaki sposób cyrkowcy ujarzmiają dzikie zwierzęta, które w swym naturalnym środowisku stoją na szczycie łańcucha pokarmowego? Jakie są konsekwencje oderwania ich od stada i pozbawienie możliwości nawiązywania właściwych dla nich relacji z innymi przedstawicielami swojego gatunku? Zwierzęta w cyrkach są przetrzymywane
w ciasnych, stalowych klatkach i opuszczając je tylko na czas tresury oraz występów. Ponad to są przewożone z miejsca na miejsce, co stanowi dla nich dodatkowe źródło stresu. Brak przestrzeni i możliwości ruchu, jak również izolacja i samotność gatunków naczelnych są przyczyną wielu zaburzeń psychicznych, które objawiają się np. ustawicznym kiwaniem głową czy notorycznym kręceniem się w klatce. Tresura dzikich zwierząt to nic innego jak narzucanie zwierzętom zachowań, które są sprzeczne z ich instynktami, a relacja z człowiekiem jest zawsze wbrew ich naturze. Do ich stłumienia używa się pałek, pejczy, kolczatki dla psów oraz urządzeń elektrycznych itp. Najwrażliwszym miejscem u lwów jest czubek nosa, w który uderza się gdy zwierzę jest nieposłuszne, a gdy wykonuje polecenia, nagradzane jest kawałkiem surowego mięsa. Inaczej sprawa wygląda ze słoniami, które w swych naturalnych warunkach przemierzają ogromne odległości, a w cyrku większość czasu spędzają skrępowane łańcuchami. Małe słoniątka odbierane są matką i przenoszone do stajni gdzie dwadzieścia godzin dziennie trzymane są w jednej tylko pozycji, aby przyzwyczaić je do spokojnego stania w jednym miejscu przez wiele godzin. Ruch i próby wyrywania się są ograniczane przez liny, które wywołują ogromny ból. Za pomocą prętów zakończonych hakami, które są wbijane we wrażliwe miejsca oraz paralizatorów, słoń jest łamany w ten sposób, żeby robić wyłącznie to, czego oczekują od niego treserzy (Sam Haddock, były pracownik placówki należącej do cyrku, która rozmnaża słonie do występów).

Cyrk nie niesie za sobą żadnej wartości edukacyjnej (psychologowie z Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk). Nakłanianie dzieci do uczestnictwa w występach cyrków ze zwierzętami jest działalnością niepożądaną i jest niezgodna z Konwencją Praw Dziecka, dlatego że nauka powinna być ukierunkowana na rozwijaniu w najmłodszych poszanowania środowiska naturalnego (Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu). W tym miejscu nasuwa się pytanie dlaczego cyrkowcy tak zajadle bronią się przed argumanetami o niewykorzystywaniu przez nich zwierząt w sztuce cyrkowej ? Wydaje się, że chodzi tu głownie o zysk i rozrywkę dla tych, którzy nie są świadomi ogromu cierpienia zwierząt, lub mają na tyle mało wrażliwości w sobie, że jest im to zupełnie obojętne. Czy motywacją aktywistów jest chęć pozbawienia pracy cyrkowców, co niejednokrotnie słyszy się z ust osób tam pracujących ? Otóż intencja jest taka, aby sztukę cyrkową tworzyli artyści, których osobistym wyborem jest trening i prezentacja swoich umiejętności. Na świecie istnieje wiele cyrków bez zwierząt m. in. Cirque du Soleil, Baobab, a w Polsce np. Teatr Avatar, który zajmuje się teatrem ognia, akrobatyką, tańcem i jazdą na motocyklu.

Akcję „Cyrk bez zwierząt” wspierają aktywiści z Rzeszowa. Inicjatorką akcji jest Barbara Łukasz, która założyła Facebookową grupę „Nie dla cyrku ze zwierzętami” w Rzeszowie. Następnie została koordynatorką lokalnej grupy Vivy (Fundacja międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt). Organizuje ona pikiety anty-cyrkowe w Rzeszowie, wspierane m. in. przez wolontariuszy „Fundacji Felineus”, schroniska dla zwierząt „Kundelek”. Po naszej stronie jest także większość rzeszowskich gabinetów weterynaryjnych, jak również Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt. W ubiegłym roku Barbara Łukasz wraz z przedstawicielami Fundacji Felineus, Gazety Wyborczej oraz lekarzem weterynarii przychodni „Alfavet”, udały się do Prezydenta miasta Rzeszowa Tadeusza Ferenca
z petycją podpisaną przez niemal 6000 tys. osób, o nieudostępnianie terenów Rzeszowa cyrkom ze zwierzętami. Prezydent Tadeusz Ferenc nie przychylił się do tej prośby. Widocznie w hasło Rzeszów – Stolica Innowacji, nie wpisuje się cyrk bez zwierząt, mimo że to jarmarczna rozrywka, rodem z XIX wieku.