Ostatnio byłam świadkiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji (próba odłowienia bezdomnego kotka z terenu budowy), która w rezultacie uzmysłowiła mi, jak problematyczne jest ratowanie zwierząt, które znajdują się na zamkniętym, prywatnym terenie, na który nie mamy możliwości wejścia. Dlatego zdecydowałam się przeanalizować tę kwestię pod kątem prawnym i stworzyć krótki poradnik – jak uratować zwierzę z prywatnej posesji.

W tym celu wyodrębnić trzeba dwie sytuacje faktyczne. W pierwszej, zwierzę znajduje się na prywatnej posesji lub w mieszkaniu, a chcemy je odebrać ze względu na to, że jego właściciel się nad nim znęca i zagraża to życiu lub zdrowiu zwierzęcia (np. pies przywiązany na krótkim łańcuchu bez budy, siedzący na mrozie). Druga możliwość to chęć zabezpieczenia bezdomnego zwierzęcia, który schował się na terenie prywatnym (tak jak w mojej historii – kot „mieszkający” na terenie budowy).

Analizę pierwszej sytuacji zacznijmy od przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Stosownie do treści art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt (dalej: u.o.z.) – w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Z powyższego wynika, że jeśli jesteśmy świadkami znęcania się nad zwierzęciem, które może doprowadzić do śmierci lub zagraża zdrowiu zwierzęcia powinniśmy powiadomić o tym fakcie straż gminną (miejską), policję lub organizację społeczną, zajmującą się ochroną zwierząt. Jakiego typu zachowanie właściciela może odpowiadać przytoczonemu przepisowi? Przykładowe sytuacje wymienione są w art. 6 ust. 2 ustawy. Z pewnością w przypadku pozostawienia zwierzęcia na długi czas bez odpowiedniego pomieszczenia na zewnątrz w upale lub mrozie mamy do czynienia z takim przypadkiem niecierpiącym zwłoki (jest wysoce prawdopodobna śmierć lub ciężkie obrażenia ciała zwierzęcia). Jako świadkowie w takiej sytuacji nie mamy zbyt wielu opcji działania – oprócz powiadomienia odpowiednich podmiotów możemy (i powinniśmy) oczywiście zainterweniować poprzez np. zwrócenie uwagi właścicielowi. Ponadto, powinniśmy czekać na przyjazd zaalarmowanych służb, monitorując rozwój sytuacji.

W przypadkach niecierpiących zwłoki przedstawiciel organizacji zajmującej się ochroną zwierząt uprawniony jest do samodzielnego odebrania zwierzęcia. Jeśli jednak zwierzę znajduje się na prywatnym terenie, nie ma on prawa wejść na posesję bez pozwolenia właściciela. W takich sytuacjach utarła się praktyka wzywania na miejsce zdarzenia policji, jednak w rzeczywistości nawet jej asysta niekoniecznie oznacza bezproblemowe wejście na teren prywatny – w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa Policja powinna dysponować postanowieniem prokuratora lub sądu o przeszukaniu. W niektórych wypadkach wystarczy jednak następcze zatwierdzenie tych czynności przez prokuraturę lub sąd.

Należy więc przede wszystkim pamiętać, że przynależność do organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, posiadanie upoważnienia, legitymacji wolontariusza czy pracownika nie daje nam prawa do wejścia na ogrodzony teren prywatny bez pozwolenia właściciela nieruchomości. W takich sytuacjach należy żądać asysty Policji na miejscu zdarzenia. W trakcie interwencji warto sporządzać zdjęcia, filmy, notatki, które później będą pełniły rolę dowodów w postępowaniu administracyjnym i ewentualnym postępowaniu karnym.

Zabezpieczone w ten sposób zwierzę należy w miarę możliwości od razu przebadać u weterynarza i poprosić o opinię o jego stanie zdrowia. Niezwłocznie należy również poinformować o fakcie odebrania zwierzęcia właściwego ze względu na miejsce jego pobytu wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, w celu wydania przez niego następczej decyzji o czasowym odebraniu zwierzęcia. Oczywiście równolegle warto również złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 35 ust. 1a lub ust. 2 u.o.z. albo wykroczenia z art. 37 ust. 1 w zw. z art. 9 u.o.z.

W drugiej poruszanej przeze mnie sytuacji, mamy do czynienia nie ze zwierzęciem, nad którym jego właściciel się znęca, ale ze zwierzęciem bezdomnym, czyli zwierzęciem domowym, które uciekło, zbłąkało się lub zostało porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia jego właściciela ani innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawało. W związku z tym, w takich okolicznościach nie ma zastosowania art. 7 ust. 3 u.o.z., ponieważ nie są to zwierzęta, które można odebrać dotychczasowemu właścicielowi lub opiekunowi. Jeśli bezdomne zwierzę znalazło się na zamkniętym terenie prywatnym, pierwszym krokiem (po poinformowaniu odpowiednich podmiotów, zajmujących się wyłapywaniem zwierząt, o których poniżej) powinna być próba znalezienia właściciela nieruchomości i zdobycia pozwolenia na wejścia na jej teren. Wówczas możemy zabezpieczyć zwierzę do momentu przyjazdu odpowiednich służb. Jakich?

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zwierząt, zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin (art. 11 ust. 1 u.o.z.), odławianie bezdomnych zwierząt odbywa się natomiast wyłącznie na podstawie gminnego programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt, uchwalonego przez radę gminy na podstawie art. 11a u.o.z. (treść tych uchwał zazwyczaj można znaleźć w Internecie, na stronach odpowiednich urzędów gminy). W programie tym bowiem należy obowiązkowo zawrzeć rozwiązania dotyczące właśnie między innymi odławiania bezdomnych zwierząt (art. 11a ust. 2 pkt 3 u.o.z.).

Z analizy art. 11a ust. 4 u.o.z. oraz art. 11 ust. 4 u.o.z. wywnioskować można, że – skoro organizacje społeczne, których celem działania jest ochrona zwierząt mogą prowadzić schroniska, aby zapewnić zwierzętom bezdomnym opiekę – takie organizacje mogą również mieć możliwość wyłapywania bezdomnych zwierząt, jeśli takie zadanie zostanie im powierzone w programie opieki nad zwierzętami. Będą wówczas „podmiotem prowadzącym schronisko dla zwierząt”.

Samo wyłapywanie może mieć charakter stały lub okresowy, a na obszarze konkretnej gminy zależy to od zapisów powyższej uchwały. W niej również widnieją informacje na temat podmiotu wykonującego wyłapywanie. I choć brzmi to nie najlepiej – sama nie przepadam za tak bezdusznym słowem „wyłapywanie” – właśnie zapisy dotyczące „wyłapywania” dadzą nam wskazówki co do tego, do kogo należy się zwrócić w sytuacji, gdy na zamkniętym terenie znajdziemy potrzebujące pomocy zwierzę. Pamiętać należy, że i tutaj wymagana będzie zgoda właściciela na wejście na teren jego nieruchomości, ale można przewidywać, że w sytuacji, gdy nie jest to jego zwierzę (tak jak to miało miejsce w mojej historii – kot znajdował się na terenie budowy), nie powinien mieć większego problemu z zezwoleniem na zabranie zwierzęcia.

Jeśli chodzi o praktyczne kwestie – w Rzeszowie takim podmiotem jest (przynajmniej do marca 2021 roku) Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt, a w przypadku bezdomnych zwierząt gospodarskich – Pan Robert Sączawa (lekarz weterynarii). Zgodnie z treścią rzeszowskiej uchwały wyłapywanie jest „odławianiem interwencyjnym”, co należy rozumieć jako wyłapywanie okresowe.  W przypadku więc znalezienia jakiegokolwiek zwierzęcia bezdomnego – nie tylko znajdującego się na zamkniętym terenie prywatnym – należy kontaktować się w sprawie jego „odłowienia” z Rzeszowskim Stowarzyszeniem Ochrony Zwierząt, prowadzącym schronisko „Kundelek”.

Pamiętajmy, że w każdej z powyższych sytuacji należy kierować się dobrem zwierzęcia, ale równocześnie trzeba postępować w granicach prawa. Oczywiście w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zwierzęcia (gdy np. widzimy zmarznięte, nieruszające się zwierzę) w ostateczności, jeśli nie ma innej, racjonalnej możliwości (najlepiej również po poinformowaniu Policji) możemy wejść na teren prywatny, by zabezpieczyć zwierzę, ponieważ uzasadnia to stan wyższej konieczności. Nie poniesiemy za nasz czyn – zakłócenie miru domowego – odpowiedzialności karnej, jeśli będziemy bowiem działać w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego. W tym wypadku życie zwierzęcia (dobro ratowane) z pewnością jest dobrem o wyższej wartości niż dobro poświęcane (prywatność oraz spokojne przebywanie w określonym pomieszczeniu, wolność od ingerencji w sferę posiadania pokrzywdzonego przez osoby nieuprawnione). Pamiętać też trzeba o przesłance bezpośredniości – grożące zwierzęciu niebezpieczeństwo musi mieć charakter bezpośredni, czyli być aktualne i realne w czasie podejmowanej przez nas interwencji. Innymi słowy, nie działamy w stanie wyższej konieczności, jeśli stan zwierzęcia nie wskazuje na realną możliwość śmierci.

Emilia Kudasik-Gil dla Fundacji Felineus