4 października obchodzimy Światowy Dzień Zwierząt. Tegoroczny może okazać się dla nich wyjątkowy. Na horyzoncie pojawiła się bowiem realna perspektywa wprowadzenia postulowanych od dawna zmian w polskiej ustawie o ochronie zwierząt. Na przestrzeni ostatnich lat ulegała ona wprawdzie kilku nowelizacjom, ale części najważniejszych reform, takich jak zakaz hodowli zwierząt futerkowych, nie udało się jednak przeprowadzić. Z drugiej strony, za brak wprowadzenia niektórych z nich (m.in. proponowanych w styczniu 2020 roku) powinniśmy politykom podziękować. Nie wszystkie bowiem reformy, wbrew powszechnym tendencjom polepszania sytuacji zwierząt, miały i mają na celu zapewnienie im dobrobytu.

O ostatniej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt jest głośno przede wszystkim ze względu na wprowadzany przez nią zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz wykorzystywania zwierząt do celów rozrywkowych. Ustawa czeka obecnie na głosowanie w Senacie, a następnie, jeżeli zostanie przyjęta w kształcie uchwalonym przez Sejm, na podpis prezydenta. Oczywiście zarówno zakaz zabijania zwierząt na futra, jak i wykorzystywania ich w cyrkach jest milowym krokiem w stronę poprawy szeroko rozumianego dobrostanu zwierząt w Polsce, i miejmy nadzieję, zostanie jak najprędzej wprowadzony. Nie można jednak zgodzić się na to, żeby pod płaszczykiem oczywiście pozytywnych zmian, wprowadzać reformy, które w żaden sposób zwierzętom nie pomagają, a wręcz mogą mieć w praktyce katastrofalne skutki.

Przy pierwszej prezentacji zapisów ustawy ogłoszono, że jednym z fundamentów „5 dla zwierząt” będzie „kontrola społeczna ochrony zwierząt”, polegająca na rozszerzeniu kompetencji organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt i wprowadzeniu możliwości asysty policji przy odbieraniu źle traktowanych zwierząt. Niestety, w trakcie prac w komisjach sejmowych, wbrew wcześniejszym założeniom, treść przepisów ustawy zmieniono w sposób, który w praktyce doprowadzi do ograniczenia prawa organizacji pro zwierzęcych do odbierania maltretowanych zwierząt ich „opiekunom”.

Najważniejszą chyba zmianą, która dotknie zwłaszcza mniejsze, lokalne organizacje zajmujące się ochroną zwierząt jest wprowadzenie listy organizacji pozarządowych. Tylko bowiem organizacje, które figurować będą na tej liście, uprawnione będą do formalnego działania w sprawach ochrony zwierząt w postępowaniach administracyjnych, cywilnych i karnych. Wpis na listę nie jest jednak przewidziany dla wszystkich organizacji, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Organizacje muszą spełnić 4 wskazane w ustawie (art. 34e ust. 1) warunki: posiadać co najmniej dwuletnie doświadczenie w wykonywaniu zadań wiążących się z ochroną zwierząt, mieć status organizacji pożytku publicznego, dawać gwarancję należytego wykonywania uprawnień mających na celu ochronę zwierząt, a także posiadać umowę o współpracy w zakresie ochrony zwierząt zawartą z adwokatem lub radcą prawnym. Z jednej strony, konieczność spełnienia powyższych kryteriów odsieje te fundacje i stowarzyszenia, które nie mają wystarczającego doświadczenia i zaplecza do angażowania się w sprawy administracyjne i sądowe, co prawdopodobnie zwiększy fachowość współpracy organizacji z organami państwa. Jednocześnie jednak zastanowić trzeba się nad tym, czy poszczególne wymagania nie są zbyt restrykcyjne. Zwłaszcza konieczność posiadania umowy o współpracy z adwokatem lub radcą prawnym wydaje się być przesadnym warunkiem – wystarczyłaby konieczność zastępstwa procesowego w konkretnej sprawie lub sporządzania niektórych pism procesowych przez profesjonalnego pełnomocnika.

Ponadto, zgodnie z nowym art. 7 ust. 3, w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, organizacja pozarządowa wpisana na wspomnianą listę w asyście policjanta, strażnika gminnego lub lekarza weterynarii odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), w celu podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. W razie stwierdzenia przez policjanta, strażnika gminnego lub lekarza weterynarii braku zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia, odstępuje się od jego odebrania. W tym zakresie najważniejsze jest zauważenie, że pomimo postulowanego początkowo zwiększania uprawnień organizacji w zakresie ratowania dręczonych zwierząt, obecnie proponowane rozwiązania te uprawnienia znacznie ograniczają.

Dotychczas bowiem w przypadkach niecierpiących zwłoki przedstawiciel organizacji uprawniony był do samodzielnego odebrania zwierzęcia. Asysta policji konieczna była przy tym tylko wówczas, gdy zwierzę musiało zostać zabrane ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia, ale znajdowało się na prywatnym terenie, na który bez pozwolenia właściciela przedstawiciel organizacji nie miał prawa wejść. Niestety obecna zmiana nie reguluje kwestii asysty tych organów na prośbę organizacji jedynie w takich sprawach, ale nakłada obowiązek współdziałania w każdym przypadku przedstawiciela organizacji i jednego ze wskazanych podmiotów. Oznacza to, że w żadnym wypadku organizacja nie będzie uprawniona do samodzielnego odebrania zwierzęcia. Ponadto asysta ta nie będzie traktowana jedynie jako formalny wymóg uczestnictwa w procedurze odbioru – policjant, strażnik gminny lub lekarz weterynarii zostali bowiem upoważnieni do dokonania wiążącej organizację społeczną oceny, co do konieczności odbioru zwierzęcia w konkretnym przypadku. Jeśli policjant, strażnik gminny lub lekarz weterynarii stwierdzi, iż brak jest spełnienia w konkretnej sytuacji szczególnej przesłanki – zagrożenia zdrowia lub życia zwierzęcia – do odbioru nie będzie mogło dojść. Dotychczas decydował o tym dopiero następczo organ administracji publicznej, wydając decyzję administracyjną, od której niezadowolona z rozstrzygnięcia strona (m.in. zgodnie z najnowszym orzecznictwem także organizacja społeczna) mogła wnieść odwołanie. Obecnie takie „stwierdzenie” będzie stanowiskiem ostatecznym.

Nie wszystkie jednak zmiany w administracyjnej procedurze odbioru zwierząt należy oceniać negatywnie. Aprobata należy się m.in. zapisowi art. 7 ust. 3a, zgodnie z którym każdy, w przypadku gdy działanie lub zaniechanie właściciela bezpośrednio zagraża życiu lub zdrowiu zwierzęcia może, po uprzednim telefonicznym zawiadomieniu Policji lub straży gminnej, odebrać zwierzę właścicielowi. Obecnie ustawa nie przewiduje możliwości tak szybkiej reakcji świadka znęcania się nad zwierzęciem. Jest przy tym zaskakujące jednak nadanie tak szerokich uprawnień „zwykłemu” obywatelowi, z jednoczesnym ograniczeniem możliwości podjęcia samodzielnej interwencji i zabrania zwierzęcia w podobnych okolicznościach przez podmiot wykwalifikowany, jakim niewątpliwie jest organizacja pro zwierzęca.

Również wprowadzenie przepisu art. 34f, który reguluje formalny udział organizacji społecznych w postępowaniu administracyjnym w sprawie czasowego odebrania zwierzęcia należy ocenić pozytywnie. Obecnie pojawia się w związku z brakiem takich rozwiązań wiele problemów w praktyce, które ustawodawca zdecydował się rozstrzygnąć. Przepis dotyczy kwestii technicznych: wszczęcia samego postępowania, uzyskiwania statusu podmiotu na prawach strony, a w konsekwencji możliwości zaskarżenia wadliwej decyzji przez organizację pro zwierzęcą. Dzięki niemu wreszcie jasne stanie się to, w jakich okolicznościach organizacje mogą brać udział w postępowaniu. Przepis ten nadaje przy tym naprawdę im szerokie uprawnienia do skarżenia decyzji – nawet organizacja, która nie działała początkowo w postępowaniu, będzie uprawniona do zaskarżenia jej zdaniem błędnej decyzji. Dla przykładu – jeśli wójt wyda decyzję odmawiającą czasowego odbioru zwierzęcia, które zostało interwencyjnie odebrane przez organizację X, nie tylko ona, ale również inne organizacje pozarządowe, zajmujące się ochroną zwierząt, będą uprawnione do wniesienia skargi na tę decyzję do sądu administracyjnego. Organizacje muszą być jednak wpisane na wspomnianą już listę, prowadzoną przez ministra ds. administracji publicznej.

Przyznać trzeba, że większość zapisów nowej ustawy wpłynie na poprawę losu wielu zwierząt. Jednak część z nich doprowadzi do efektu zupełnie przeciwnego. Organizacje pro zwierzęce odpowiadają obecnie za większość przeprowadzanych interwencji, a bez ich działań wielu zwierząt nie udałoby się na czas uratować. Asysta lekarza weterynarii i policjanta lub strażnika gminnego powinna być przedstawicielowi organizacji zapewniona, w celu m.in. jego ochrony, ale nie można zgodzić się na tak szerokie uprawnienia tych podmiotów, jakie obecnie nadaje nowa ustawa. Dopóki ustawa nie została jeszcze przegłosowana w przedstawionej wersji przez senat, możemy mieć jednak nadzieję, że regulacje te zostaną zmodyfikowane, a organizacje pro zwierzęce odzyskają dotychczasowe kompetencje.

Emilia Kudasik-Gil dla Fundacji Felineus