Duży szum pojawił się ostatnio wokół propozycji zmian przepisów Ustawy o ochronie zwierząt. Nie wchodząc w polityczne, budzące spore emocje, ale często mało merytoryczne przepychanki, chciałabym wyjaśnić na czym te zmiany miałyby polegać, i przede wszystkim jaki wpływ miałyby one na działalność organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

Jeśli ktokolwiek zdecydował się na przeczytanie projektu zmian wraz z jego uzasadnieniem[i] i nie polega jedynie na relacji przekazywanej przez jedną lub drugą stronę barykady pewnie już na samym początku zwrócił uwagę na niesamowitą zawiłość i nieprzejrzystość nowych, proponowanych zapisów. Mój mąż zawsze śmieje się z moich artykułów, w których jedno zdanie czasem zajmuje pół strony. Czym innym jest jednak artykuł naukowy, przeznaczony dla osób posiadających choćby podstawową wiedzę na dany temat, a czym innym ustawa, która ma być przecież stosowana przez wszystkich ludzi, nie tylko prawników. Żeby poprawnie zastosować konkretny przepis w praktyce, musi być on zrozumiały. Jedną z zasad poprawnej legislacji w Polsce, czyli stanowienia prawa, jest właśnie formułowanie przepisów w sposób jasny, poprawny z punktu widzenia językowego, a przez co zrozumiałych dla wszystkich ich adresatów.

Najbardziej rewolucyjną z proponowanych zmian jest wprowadzenie konieczności uzyskania obowiązkowej, wiążącej opinii powiatowego lekarza weterynarii odnośnie istnienia podstaw do dokonania odbioru zwierzęcia w trybie interwencyjnym, uregulowanym w przepisie art. 7 ust. 3 u.o.z. Obecnie, gdy zwierzę znajduje się w stanie zagrażającym jego życiu lub zdrowiu, upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej ma możliwość odebrania go właścicielowi lub opiekunowi praktycznie natychmiast. Dopiero później ma on obowiązek zwrócenia się do wójta (burmistrza lub prezydenta miasta) o wydanie decyzji administracyjnej potwierdzającej słuszność odebrania zwierzęcia. Tutaj trzeba jednak zauważyć, że organ nie ma obowiązku wydawania takiej „pozytywnej” decyzji, może on bowiem zadecydować, że nie było podstaw do zastosowania przez organizację trybu interwencyjnego. Oznacza to, że sam odbiór zwierzęcia nie powinien mieć miejsca, a samo zwierzę powinno być oddane właścicielowi.

Już więc w obecnych przepisach istnieją obiektywne mechanizmy kontroli działania organizacji społecznych, które nie mogą po prostu zabrać zwierzęcia jego właścicielowi bez wystąpienia określonych w ustawie okoliczności. W wypadku wprowadzenia nowego brzmienia przepisu przed odbiorem zwierzęcia nie tylko organizacja społeczna, ale również policja czy straż gminna będzie musiała uzyskać opinię o słuszności takiego działania. Taka zmiana mogłaby doprowadzić w praktyce do całkowitego zrównania „trybu interwencyjnego” z „trybem zwyczajnym”, gdzie zwierzę odbierane jest właścicielowi lub opiekunowi dopiero po wydaniu przez odpowiedni organ decyzji stwierdzającej taką konieczność (art. 7 ust. 1 u.o.z.). Najprawdopodobniej wpłynęłoby to na zmniejszenie ilości interwencji, a w konsekwencji brak stosowania i efektywności tej instytucji. Dlaczego? Oczekiwanie na potwierdzenie słuszności odbioru zwierzęcia przez powiatowego lekarza weterynarii mogłoby w praktyce trwać tak długo, jak postępowanie administracyjne zainicjowane w „trybie zwykłym”.

Być może sama idea nowelizowanego przepisu jest słuszna, nie ma bowiem z założenia nic złego w próbie wprowadzenia większej kontroli nad pozbawianiem właściciela lub opiekuna „posiadania” zwierzęcia, czyli dość daleką ingerencję w gwarantowane konstytucyjnie prawa. Sama jednak hipotetyczna koncepcja, bez poparcia jej przemyślanym mechanizmem mającym działać w praktyce pozbawi zwierzęta realnej pomocy, której obecnie udzielają im w większości właśnie organizacje społeczne (wynika to z raportu „Filantropi czy złodzieje”[ii] Fundacji „Czarna Owca Pana Kota” i Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt „Ekostraż”). Jedyne bowiem co w tym kierunku przewiduje propozycja nowej ustawy to nałożenie na odpowiedniego ministra obowiązku ustalenia w rozporządzeniu procedury współdziałania z powiatowym lekarzem weterynarii Policji i straży gminnej, nic jednak nie mówi się o podstawach współpracy powyższych podmiotów z organizacjami społecznymi. Zwrócić powinniśmy też uwagę na fakt, że Ustawa o ochronie zwierząt powinna stawiać w centrum swojego zainteresowania zwierzę i jego dobrostan, a nie człowieka, którego prawo własności, czy też posiadanie chronione jest przez inne ustawy, między innymi Kodeks Cywilny, jak również poprzez możliwość wniesienia odwołania od decyzji administracyjnej potwierdzającej słuszność odebrania zwierzęcia.

Kolejnym realnym problemem byłaby konieczność udziału w wyłapaniu i transporcie zwierzęcia podmiotu prowadzącego działalność nadzorowaną w tym zakresie (już nie własnego środka transportu należącego do organizacji), a także brak możliwości umieszczenia zwierzęcia w domach tymczasowych prowadzonych przez organizacje społeczne. Obowiązek umieszczenia odebranych zwierząt w schroniskach, które najczęściej są zbyt przepełnione sprawiłby, że najprawdopodobniej zwierzę w pierwszej kolejności wcale nie zostałoby odebrane, ponieważ następnie nie byłoby miejsca na jego ulokowanie. To kolejna kwestia, która wpłynęłaby na spadek stosowania art. 7 ust. 3 u.o.z., a w konsekwencji na obniżenie dobrostanu zwierząt w Polsce.

Inną konsekwencją dla organizacji społecznych przewidzianą w nowych zapisach ustawy byłaby podwójna sankcja w przypadku zwłoki przy zwrocie zwierzęcia: administracyjna kara pieniężna w wysokości nie niższej niż̇ 1000 zł, a także możliwość nałożenia grzywny, kary ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jest to w polskim prawie generalnie dopuszczalne, jednak pojawia się pytanie, czy racjonalne jest wprowadzania takich środków w stosunku do celu, jaki ustawodawca chce osiągnąć, czyli zwrotu odebranego zwierzęcia. Czy karę pieniężną koniecznie musi „uzupełniać” kara pozbawienia wolności? Taka represja wydaje się niewspółmiernie wysoka w stosunku do zaniechania organizacji.

Ostatnią kwestią byłoby całkowite pozbawienie organizacji społecznych uprawnień do odbierania zwierząt z terenów prywatnych, pozostawiając tę możliwość jedynie funkcjonariuszom Policji lub straży gminnej. Obecnie organizacje społeczne również nie mają prawa do samowolnego wejścia na zamknięty teren, w celu odebrania zwierzęcia mogą wejść na posesję prywatną jedynie po uzyskaniu zgody właściciela. Ta propozycja jest szczególnie zadziwiająca, gdyż pokazuje całkowitą zmianę kierunku rozwoju Ustawy o ochronie zwierząt. Jeszcze bowiem rok temu autopoprawka do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt[iii] przewidywała, że „na żądanie upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, policja lub straż gminna zapewnia asystę przy odbiorze zwierzęcia”. Policji, straży gminnej lub przedstawicielowi organizacji społecznej w asyście policji lub straży gminnej, zgodnie z ówczesnym projektem, przysługiwałoby wówczas prawo wejścia na teren prywatny bez zgody lub pomimo sprzeciwu jej właściciela.

Wnioskodawcy zmian już na początku uzasadnienia wskazują, że ustawa zawiera luki i konieczne jest jej uzupełnienie o brakujące regulacje. Całkowicie się z tym zgadzam. Ustawa o ochronie zwierząt to często skomplikowany labirynt przepisów, których próba odkodowania w praktyce prowadzi do wewnętrznie sprzecznych wniosków. Praktycy i teoretycy prawa utrzymują, że należy ustawę całkowicie zmienić: napisać od nowa lub uzupełnić o przepisy, które zapełniłyby luki prawne. Proponowana reforma jednak w moim przekonaniu, pomimo dodania kolejnych przepisów, przede wszystkim jest jednak niezgodna z podstawowym celem samej ustawy, czyli ochroną zwierząt. Najważniejsze powinno być w niej przecież zapewnienie działających mechanizmów ich ratowania, a dopiero w następnej kolejności ochrona praw ich właścicieli. Wydźwięk uzasadnienia jest jednak wprost przeciwny: przepisy wprowadzane są w celu „zabezpieczenia właścicieli i opiekunów zwierząt”, o dobrostanie zwierząt wspominając jedynie sporadycznie i nie stawiając zwierząt na pierwszym planie.  Jeśli zmiany te zostaną uchwalone, nie ma wątpliwości, że ucierpią na tym właśnie zwierzęta – istoty, którym należy się nasze poszanowanie, opieka i ochrona, pierwotnie gwarantowana przez zmienianą ustawę.

Emilia Kudasik dla Fundacji Felineus

[i] https://oko.press/images/2020/01/projekt-zmiany-uoz-_-z-poprzedniej-kadencji.pdf

[ii] https://czarnaowca.org/wp-content/uploads/Czarna-Owca-Filantropi-Czy-Zlodzieje.pdf

[iii] http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-751_10-2017/$file/8-020-751_10-2017.pdf