Ochrona zwierząt domowych przed niehumanitarnym traktowaniem

W ostatnim czasie coraz częściej natykam się na artykuły w Internecie, fragmenty telewizyjnych reportaży czy postów na Facebook’u, opisujących okrucieństwo człowieka wobec zwierząt. Nie tylko psów albo kotów, ale też jeży czy ptaków, czyli dzikich gatunków, które nie tak łatwo przecież schwytać. Ktoś zatem musiał zadać sobie dodatkowy trud, żeby odnaleźć konkretne zwierzę i je skrzywdzić.

Jedno zawsze nasuwa mi się na myśl, kiedy docierają do mnie informacje o kolejnym zmaltretowanym czy porzuconym zwierzęciu – czy my, ludzie, jesteśmy coraz okrutniejsi, czy właśnie na odwrót – coraz lepsi? Czy zwiększająca się liczba wiadomości o zwierzętach trzymanych w nieludzkich warunkach, bitych czy zabijanych świadczy o tym, że ludzie coraz częściej maltretują zwierzęta, czy o tym, że większa część z nas nie odwraca już wzroku, nagłaśnia każdą, nawet najdrobniejszą sprawę znęcania się nad zwierzętami? Przecież publikujemy teksty, udostępniamy zdjęcia, staramy się pomagać. Sprowadza się to do pytania – czy brak wiadomości jest na pewno najlepszą wiadomością?

Mam nadzieję, że skłoniłam Was do refleksji, być może nawet szerszej dyskusji. W związku z tym tematem chciałabym jednak w trzecim z artykułów z cyklu „I law animals” poruszyć problem humanitarnego i niehumanitarnego traktowania zwierząt domowych. Artykuł ten podzieliłam, ze względu na jego objętość, na dwie części. Pierwsza z nich dotyczyć będzie administracyjnoprawnej reakcji organów na znęcanie się nad zwierzętami, kolejna, na karnoprawnych środkach ich ochrony.

Co oznacza termin „niehumanitarne traktowanie zwierząt”?

Kwestia humanitarnego traktowania zwierząt pojawia się w przepisie art. 5 Ustawy o ochronie zwierząt (dalej: „u.o.z”), który określa, iż „każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania”. Samo natomiast pojęcie „humanitarnego traktowania zwierząt” zgodnie z art. 4 pkt. 2, ustawa każe rozumieć jako takie traktowanie zwierząt, które uwzględnia ich potrzeby, zapewnia im opiekę i ochronę. Ponadto problem ten reguluje art. 6 u.o.z., zabraniając znęcania się nad zwierzętami.

W powyższym przepisie ustawodawca wyszczególnia przykładowe sytuacje, które uznano za typowe wypadki znęcania się nad zwierzętami. Jest to między innymi „utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa” (art. 6 ust. 2 pkt 10 u.o.z.), „wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu” (art. 6 ust. 2 pkt 17 u.o.z.) czy „utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku” (art. 6 ust. 2 pkt 19 u.o.z.).

Warto wskazać, że są to jedynie przykłady zachowań, które uznawane są za niehumanitarne traktowanie zwierzęcia, ponieważ w przepisie tym ustawodawca używa zwrotu „w szczególności”. Zatem za znęcanie się nad zwierzętami może być uznane również zachowanie, które nie jest wprost opisane w ustawie, ale które zostanie uznane za spełniające przesłanki znęcania się. Sądy uznawały za takie zachowania m.in. brak zapewnienia zwierzętom właściwego schronienia przed chłodem, upałem, deszczem, śniegiem, a także przetrzymywanie ich na terenie, na którym narażone są na uszkodzenia ciała. Generalnie za znęcanie należy uznać takie zachowanie, które jest zadawaniem albo świadomym dopuszczaniem do zadawania zwierzętom bólu lub cierpień.

Znęcanie się. I co dalej?

W polskim prawie wyróżnić możemy dwa podstawowe środki ochrony zwierząt: administracyjne i karne. W wypadku, gdy dojdzie do zaniedbań wskazanych na przykład w art. 6 u.o.z., na mocy art. 7 u.o.z. „zwierzę może być czasowo odebrane właścicielowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta)”. To właśnie ten przepis odgrywa najważniejszą rolę z punktu widzenia realnego wpływu na poprawę bytu zwierząt.

Jak w praktyce możemy skorzystać z tej regulacji? Po pierwsze, w momencie gdy jesteśmy świadkami okrutnego traktowania zwierzęcia mamy obowiązek zareagowania i poinformowania o zdarzeniu Policji, straży gminnej (miejskiej), lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Te podmioty, po tzw. interwencji, jeśli uznają, że faktycznie doszło do znęcania się nad zwierzęciem, informują o zdarzeniu właściwy organ (wójta, burmistrza lub prezydenta miasta). Dopiero wtedy może zostać zainicjowana procedura mająca na celu doprowadzenie do wydania przez organ decyzji administracyjnej, na podstawie której dochodzi do czasowego odebrania zwierzęcia jego właścicielowi lub opiekunowi (należy zapamiętać, że informacje kierowane do organu gminy przez osoby prywatne nie powodują wszczęcia postępowania w sprawie czasowego odbioru zwierzęcia). Po wydaniu takiej decyzji zwierzę (jeżeli jest to zwierzę domowe) zostaje przekazane schronisku dla zwierząt.

Powyższa procedura jest tzw. procedurą „zwykłą” i opisana jest w ust. 1 art. 7 u.o.z.  Z samego zawiadomienia organu nie wynika jednak jeszcze obowiązek czasowego odebrania opiekunowi zwierzęcia, gdyż jest to możliwe dopiero po przeprowadzeniu dokładnego postępowania wyjaśniającego. W jego trakcie organ powinien zapoznać się z zeznaniami świadków, wszelkimi opiniami (między innymi weterynarzy) i innymi zebranymi dowodami. Dopiero wtedy organ decyduje o tym, czy pozbawić właściciela czasowo władztwa nad zwierzęciem i jeśli wyda taką decyzję, wówczas dochodzi do fizycznego jego odebrania.

„Przypadki niecierpiące zwłoki”

Często słyszymy jednak o drastycznych interwencjach, w których pracownicy schronisk lub wolontariusze fundacji natychmiast zabierają z miejsca dotychczasowego pobytu maltretowane, zaniedbane zwierzęta. Jest to możliwe, bo ustawodawca kierując się dobrem zwierząt w art. 7 ust. 3 u.o.z. uprościł i odformalizował powyższą procedurę. W trybie przewidzianym w tym przepisie osoba upoważniona najpierw dokonuje bowiem fizycznego odebrania zwierzęcia, a dopiero później właściwy organ podejmuje w tej sprawie decyzję. Procedurę taką można zastosować właśnie w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawienie zwierzęcia u dotychczasowego opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu. Wówczas podmiot uprawniony odbiera zwierzę (co jest jego obowiązkiem), zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta) w celu podjęcia przez niego decyzji następczej. Przyjmuje się, że decyzja taka musi być podjęta przez organ niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia od policjanta, strażnika gminnego lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

Organ administracyjny wydający rozstrzygnięcie w tym przypadku musi ustalić nie tylko czy opiekun znęcał się nad zwierzęciem, ale również czy spełniona została przesłanka dodatkowa, a mianowicie, czy zaistniał stan zagrażający jego życiu lub zdrowiu. Właściwy organ może oczywiście wydać również decyzję odmowną, jeśli dojdzie do wniosku, że nie było podstaw do czasowego odebrania zwierzęcia. Wystarczającą jednak podstawą do stwierdzenia konieczności natychmiastowego odbioru zwierzęcia w tym trybie wydaje się być zaświadczenie i opinia lekarsko-weterynaryjna, w której lekarz stwierdza występowanie u zwierzęcia śladów znęcania się, takich jak niedożywienie, choroby skórne itp.

Jeśli chodzi o wszelkie koszty procedury, to zgodnie z przepisem art. 7 ust. 4 u.o.z. w przypadku wydania decyzji o czasowym odebraniu zwierzęcia zarówno w trybie zwykłym, jak i w trybie z art. 7 ust. 3 u.o.z., dotychczasowy właściciel ponosi koszty transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia. Przyjmuje się, że opiekuna obciążają jednak jedynie koszty wyszczególnione w ustawie, a niedozwolone jest nałożenie dodatkowych, niewskazanych w art. 7 ust. 4 u.o.z. opłat, jak na przykład odrębnej opłaty za przyjęcie zwierzęcia do schroniska.

Jakie sytuacje kwalifikują się jako okoliczności pozwalające na skorzystanie z art. 7 u.o.z.?

Sądy uznały za takie między innymi: stwierdzenie przez właściwe służby okaleczenia psa (w postaci zaobserwowania rozległych ran na szyi) spowodowanego trzymaniem go uwięzi, pozostawienie w warunkach zimowych koni na terenie nieogrodzonym i niewyposażonym w „urządzenie” zapewniające im ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz drapieżnikami czy brak zapewnienia karmy, zdatnej do picia wody oraz pomieszczenia chroniącego przed zimnem i opadami połączone ze skrajnym wychudzeniem (stan kacheksji) u psa. Natomiast za sytuację niewypełniającą dyspozycji przepisu, w której nie orzeczono czasowego odebrania zwierząt, ponieważ nie zakwalifikowano jej jako stanu rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, uznano samo występowanie przykrego zapachu i licznych odchodów w miejscu hodowli zwierząt oraz braku świeżej wody w miskach. Za spełniającą przesłanki art. 7 ust. 3 uznano także okoliczność występowania u odebranego psa licznych infekcji skórnych, gorączki oraz bardzo silnej agresji lękowej, co sugerować mogło bicie psa.

Czasowy charakter odebrania zwierzęcia na podstawie decyzji administracyjnej.

Z przepisu art. 7 ust. 1 u.o.z. wynika, że przewidziane w nim odebranie zwierząt ma charakter czasowy (nie jest bezterminowe), jednak ustawa nie wymaga wskazania w decyzji terminu na jaki zwierzęta zostały odebrane. Sądy administracyjne uznają, że „jeżeli właściciel usunie przyczyny, które spowodowały czasowe odebranie zwierząt może żądać ich wydania”.

Warto podkreślić, że środek administracyjny przewidziany w art. 7 u.o.z. ma na celu wprawdzie tylko tymczasową ochronę zwierzęcia, jednak jest to wstępna procedura przed zastosowaniem bardziej radykalnego instrumentu w postaci orzeczenia przez sąd przepadku zwierzęcia, w wyniku którego właściciel traci jego własność. Odebrane zwierzę podlega bowiem zwrotowi, jeżeli sąd nie orzeknie w trybie art. 35 ust. 3 przepadku zwierzęcia, a także jeżeli postępowanie karne w tej sprawie zostało umorzone. Utrata „własności” zwierzęcia może zatem w obecnym stanie prawnym nastąpić tylko w wyniku prawomocnego orzeczenia sądu.

Emilia Kudasik dla Fundacji Felineus

źródło zdj. Pinterest