Niewiele historii, z którymi zetknęli się wolontariusze Fundacji jest tak poruszająca, jak ta.

Rysio ma cztery lata i nie jest kotem bezdomnym. Ma swoją opiekunkę, ma kąt do spania, dostaje jeść… Tyle tylko, że przez całe życie kątem do spania – i do życia – jest ciasna, zamknięta przestrzeń. Tyle tylko, że „opiekunka” stwierdziła, że kot gryzie i przez całe jego życie trzyma go w więzieniu. Tyle tylko, że jedzenie jest resztkami ze stołu… jeśli jakieś są, bo przecież „nie opłaca się” karmić „takiego” kota.

Powiecie może, że nawet taki los jest lepszy niż bezdomność? Popatrzcie na zdjęcia tego kota. Spójrzcie w jego puste oczy – jest niewidomy, nie wiadomo dlaczego, bo opiekunowie nie widzą powodu, by zapewniać mu opiekę weterynaryjną. Spójrzcie na to, jak siedzi – głęboko wycofany i zestresowany, nie wiedząc co go spotka. Widzicie jego ogonek? Rysio w ogromnym stresie zjadł kawałek własnego ogona. Całe życie w ciasnym zamknięciu, tracąc wzrok i zmysły ze stresu i lęku…

Dlaczego ludzie decydują się na zwierzę, jeśli nie chcą wziąć za nie odpowiedzialności? Dlaczego wydaje im się, że trzymanie kota w zamknięciu przez całe życie jest łatwiejsze niż oduczenie kociaka gryzienia, co jest przecież naturalną formą zabawy młodych zwierząt, której opiekunowie powinni spokojnie oduczać? Dlaczego nikt nie reaguje na to, że kot nie widzi, że sika pod siebie, że boi się tak bardzo, że skutkuje to autokanibalizmem?

Musimy mu pomóc jak najszybciej – wyrwać go spod tej „troskliwej opieki”, zapewnić profesjonalną opiekę weterynaryjną, zdiagnozować jego choroby, zaburzenia, problemy zdrowotne, których na pewno ma wiele, biorąc pod uwagę koszmarne warunki bytowania. Chcemy znaleźć mu najlepszy z najlepszych dom, który da mu mądrych, kochających opiekunów mających świadomość tego, że Rysio jest kotem z ciężką przeszłością. Wierzymy w to, że jeszcze kiedyś zaufa ludziom, że pozwoli sobie na zabawę bez lęku, że za swoje zachowanie zostanie skazany na lata cierpienia.

Jeśli i Ciebie poruszyła historia Rysia, mamy do Ciebie trzy prośby. Po pierwsze – pomóż finansowo Fundacji, byśmy mogli zapewnić mu profesjonalną diagnostykę, leczenie, rehabilitację i dobrej jakości karmę. Nie wykluczone że potrzebna będzie pomoc kociego psychologa lub behawiorysty. Po drugie – jeśli masz taką możliwość, zaangażuj się w szukanie prawdziwego domu dla niego, potrzebuje schronienia nawet tymczasowego. Po trzecie – zwracaj uwagę na zwierzęta w Twojej okolicy i nie bój się informować odpowiednich organizacji o podejrzeniach ich złego traktowania przez ludzi.

Gdyby ktoś z odwiedzających opiekunów Rysia gości zareagował na widok tak traktowanego zwierzęcia, tragedia tego kotka mogła trwać znacznie krócej…

Epilog: Rysio znalazł nowy dom!