Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałby list do Świętego Mikołaja bezdomnego zwierzaka? O co chciałby go poprosić? A może zamiast tego wolałby wziąć sprawy w swoje łapki i zabrać się za poprawianie swojego losu wypełniając własne postanowienia noworoczne? Możemy tylko domyślić się, że najbardziej zależałoby mu na dobrym, kochającym domu i pełnej misce. Nie jesteśmy jednak w stanie, nawet bardzo się starając, zapewnić każdemu bezdomniakowi takiego komfortu. Co jednak możemy zrobić, żeby spełnić choć w części jego świąteczne i noworoczne marzenia? Myślę, że krokiem w dobrym kierunku byłaby zmiana obecnej ustawy o ochronie zwierząt.
Bezdomniak nie może napisać listu do Mikołaja sam. Potrzebowałby do tej czynności człowieka, który użyczyłby mu swojego kciuka i umiejętności pisania. Tak samo zwierzę nie jest w stanie bronić swoich praw, ani występować w swoim imieniu do organów państwowych w celu wyegzekwowania ich przestrzegania. Obecna ustawa o ochronie zwierząt przewiduje swoiste „zastępstwo” w kilku przepisach. Zacznijmy od tego, że celu realizacji jej postanowień współpracować powinny ze sobą różne podmioty: Inspekcja Weterynaryjna i inne właściwe organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego wraz z samorządem lekarsko-weterynaryjnym i innymi instytucjami i organizacjami społecznymi, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Ustawa określa konkretne sytuacje, w których podmioty te mogą działać. Po pierwsze, lekarz weterynarii oraz upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej zgłaszają wójtowi (burmistrzowi, prezydentowi miasta) sytuacje, w których właściciel lub opiekun znęca się nad zwierzętami, w celu wydania przez niego decyzji o ich ewentualnym czasowym odebraniu. Upoważniony przedstawiciel przedmiotowej organizacji społecznej ma również obowiązek natychmiast odebrać zwierzę w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy jego dalsze pozostawienie u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu. Ponadto właściwy powiatowy lekarz weterynarii oraz organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt (działające na obszarze danej gminy), mają możliwość zaopiniowania projektu uchwały dotyczącej programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności
zwierząt. Dzięki wyrażanej opinii podmioty te mogą wpływać na interesy bezdomnych zwierząt, ale jedynie pośrednio – organy administracyjne nie muszą bowiem wcale brać pod uwagę sformułowanych w opiniach poglądów przy jej uchwalaniu. Organizacje społeczne mogą również współdziałać z właściwymi instytucjami państwowymi i samorządowymi w ujawnianiu oraz ściganiu przestępstw i wykroczeń określonych w ustawie o ochronie zwierząt. Czy sytuacje te uprawniają powyższe podmioty do reprezentowania i ochrony „interesów” zwierząt w każdym przypadku, kiedy są one zagrożone? Moim zdaniem nie. Dlaczego?

Podstawową kwestią jest fakt, że obecna ustawa nie zapewnia wprost zwierzęciu podmiotowości prawnej, co oznacza, że chociaż zwierzęta nie są rzeczami, to tak naprawdę często są jak rzeczy traktowane (np. można orzec ich przepadek, ustawa wspomina też o porzucaniu zwierzęcia itp.), co jest już dozwolone, ponieważ w zakresie nieuregulowanym przez ustawę, do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. Konsekwencją powyższego jest częste uznawanie przez organy administracyjne oraz sądy, że skoro zwierzęta nie są podmiotami prawa, nie mogą mieć swojego własnego „interesu”, rozumianego tak jak interes jednostki, który należałoby chronić. Nawet jednak jeśli przyjmiemy, że zwierzęta ten interes mają (np. interes w tym, żeby być traktowane w sposób humanitarny przez człowieka), to nie zawsze powyższe podmioty (weterynarze, czy przedstawiciele organizacji społecznych) mogą chronić je przed jego naruszeniem w postępowaniach administracyjnych i sądowych. Taka sytuacja ma miejsce np. wówczas, gdy wskazany powyżej program opieki nad zwierzętami bezdomnymi zawiera postanowienia niezgodne z prawem. W orzecznictwie sądów administracyjnych panuje powszechny  pogląd, że (zgodnie z przepisami dotyczącymi wnoszenia skarg na uchwały organów jednostek samorządu terytorialnego) organizacje społeczne zajmujące się ochroną zwierząt nie mają uprawnienia do wniesienia takiej skargi, nie mogą zatem żądać uchylenia lub zmiany uchwalonego już programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi w danej gminie. Na pierwszy rzut oka wydaje się to niezrozumiałe – przecież kto jak nie właśnie organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, miałyby wystąpić w ich „interesie” w tej sytuacji? Sądy jednak po prostu nie uznają, ze zwierzęta bezdomne mają jakikolwiek „interes” w zaskarżeniu niekorzystnej dla nich uchwały, który niejako reprezentowany byłby przed organem przez konkretną organizację społeczną. Ten aspekt jest przez sądy pomijany. Innym przypadkiem jest wykonywanie przez organizację społeczną, w sprawach o przestępstwa i wykroczenia określone w ustawie o ochronie zwierząt, praw pokrzywdzonego w postępowaniu karnym. Zacznijmy od tego, że przez „pokrzywdzonego” rozumie się tego, kogo dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Jednakże zgodnie z kodeksem postępowania karnego, pokrzywdzonym może być: osoba fizyczna lub prawna, niemająca osobowości prawnej instytucja państwowa lub samorządowa albo inna jednostka organizacyjna, której odrębne przepisy przyznają zdolność prawną, a także w konkretnych przypadkach zakład ubezpieczeń. Z powyższego wynika, że w kategorii „pokrzywdzonego” nie może pojawić się zwierzę. W związku z powyższym organizacja społeczna nie może występować niejako w imieniu samego zwierzęcia w postępowaniu karnym. Zamyka to drogę do efektywnej ochrony zwierząt w wypadkach, w których to właściciel lub opiekun jest osobą, która traktowała zwierzę w sposób niehumanitarny, znęcając się nad nim. Jak zatem widzimy, cudownym prezentem świateczno-noworocznym dla zwierzaków, nie tylko tych bezdomnych, byłaby zmiana przepisów w powyższym zakresie, poprzez np. utworzenie postulowanego ostatnimi czasy przez prawników zajmujących się ochroną zwierząt państwowego urzędu Rzecznika Praw Zwierząt. Stanowisko to powinna przy tym objąć osoba wykwalifikowana zarówno w zakresie prawa, jak i studiów przyrodniczych, której nadane zostałyby obowiązki i uprawnienia m.in. do występowania w „interesie” zwierząt w powyższych postępowaniach. Byłoby to również znaczne odciążenie organizacji społecznych w zakresie postępowań administracyjnych i sądowych, dzięki czemu mogłyby one poświęcić się w większym stopniu faktycznej opiece nad zwierzętami, a w sądowej walce o ich prawa byłyby wspierane przez podmiot fachowy. A może jednak największym marzeniem bezdomniaków jest świeże mięsko i miejsce przy kominku?

Na odpowiedź musimy poczekać do wigilijnej północy!

Emilia Kudasik dla Fundacji FELINEUS